Filed under zabawki, zabawki edukacyjne by kasiafiuk1 on 1 grudnia 2011 at 01:50
no comments
Zabawki to ciekawe zjawisko nie tylko na polu technologicznym, ale również na polu socjologicznym i psychologicznym. Rynek zabawek pochłania i jest obliczany na ogromne pieniądze. I nic nie zmienia fakt, że jedne z najbystrzejszych umysłów naszej epoki bawiły się przysłowiowym kołem od roweru i kijkiem. Może właśnie to wpływało na ich niepoślednią wyobraźnię i kreatywność? Bo jeśli wszystko podane i przewidziane, również w temacie zabawek – to gdzie miejsce na wyimaginowane postaci i wymyślonych przyjaciół. Nie ma na nich zapotrzebowania, bo każda zabawka ma swoje imię, wiek i nawet często historię online napisaną przez speców od marketingu.
Najczęściej tak zwane zabawki edukacyjne to zwykła ściema, przyczyniają się one co najwyżej do zubożenia wyobraźnie dziecka i bólu głowy rodziców, bo zwykle tak zwane zabawki interaktywne są bardzo głośne i męczące dla ucha.
Czy to znaczy, że zabawki należy odstawić do kąta i zająć się struganiem człekopodobnych figurek z sosny licząc na to, że dziecko posługując sie swoją wyobraźnią zamieni ją w księcia z bajki bądź królową mrozu? No ja nie wiem. Pedagogiem nie jestem. Gdyby nie koleżanki i koledzy naszych pociech ze szkoły i z przedszkola to pewnie byłoby to najlepsze rozwiązanie. Ale co jak przyjdzie nasze dziecko z zabawką przez nas własnoręcznie wystruganą do szkoły i nie będzie wiedziało co to iPod i Nintendo? No życia mieć nie będzie. Czyli jak zwykle należy zachować zdrowy rozsądek i w kupowaniu zabawek nie popadać w “gadżeciarstwo” i bardziej cenić zabawę ze swoim dzieckiem, niż zabawki same w sobie.
Na pewno są sklepy z zabawkami, które mają do zaoferowania coś ciekawego, klasycznego i angażującego rodziców do zabawy. A nie sadzającego dziecko przed zabawką i pozbawiającego je dopływu innych bodźców i relacji z rodzicami.
Filed under zabawki, zabawki edukacyjne by kasiafiuk1 on 30 listopada 2011 at 16:10
no comments
Zabawki dla dzieci to temat tak szeroki i głęboki, że aż boję się do niego wchodzić. Ale taka jest potrzeba chwili. Zabawki to nie jest coś, co wymyślono wczoraj. Zapominają chyba o tym ci wszyscy którzy odkrywają “zabawki edukacyjne“. Czyli tak jakby mówili “masło maślane”. Zabawki zawsze i wszędzie służyły rozwojowi i edukowaniu maluchów. Czy to pochodzenia człowieczego, czy innego zwierzęcego. Zabawa ma jeden cel. Uczyć poprzez śmiech.
Oczywiście marketingowcy to wyciągnęli i zrobili z oczywistości odrębną grupę produktów. Trzeba przyznać, że niezła sztuczka. Teraz nawet skakanka ma dopisek w sklepie – walory edukacyjne. Tak, uczy stąpać z nogi na nogę
Sklepy z zabawkami z konieczności potworzyły kategorie “zabawki edukacyjne” i ok, nie ma w tym nic złego. O ile nie zacznie sie tworzyć jakichś dydrymałów w stylu, że nasza zabawka nauczy Twoje dziecko jak się robi flik-flaka i tabliczki mnożenia jednocześnie
Zabawki są fajne, sam lubię niektóre, ale jak widzę napis, że ta zabawka jest edukacyjna, to mnie ciarki przechodzą. Przecież każda zabawka jest edukacyjna! Każda uczy ról i zachowań i na tym one polegają. Wymuszają pewne zachowania. Może i są zabawki, które wymuszają więcej. Może na tym polega ich walor szczególny. Nie da się jednak zaprzeczyć, że np. taki Fisher-Price podpiera swoje projekty zabawek badaniami prowadzonymi przez pedagogów i psychologów. I chwała mu za to. Gorzej, że pensje tego sztabu specjalistów wliczone są w ceny zabawek
O ile faktycznie jest to sztab specjalistów od pedagogiki, a nie marketingu
Zabawki dla dzieci trzeba przyznać zmieniają się z roku na rok, podobnie jak sklepy z zabawkami, które próbują za tym nadążyć. Życzymy im powodzenia.
Filed under zabawki, zabawki edukacyjne by kasiafiuk1 on 30 listopada 2011 at 13:30
no comments
Zabawki dla dzieci to temat tak szeroki i głęboki, że aż boję się do niego wchodzić. Ale taka jest potrzeba chwili. Zabawki to nie jest coś, co wymyślono wczoraj. Zapominają chyba o tym ci wszyscy którzy odkrywają “zabawki edukacyjne“. Czyli tak jakby mówili “masło maślane”. Zabawki zawsze i wszędzie służyły rozwojowi i edukowaniu maluchów. Czy to pochodzenia człowieczego, czy innego zwierzęcego. Zabawa ma jeden cel. Uczyć poprzez śmiech.
Oczywiście marketingowcy to wyciągnęli i zrobili z oczywistości odrębną grupę produktów. Trzeba przyznać, że niezła sztuczka. Teraz nawet skakanka ma dopisek w sklepie – walory edukacyjne. Tak, uczy stąpać z nogi na nogę
Sklepy z zabawkami z konieczności potworzyły kategorie “zabawki edukacyjne” i ok, nie ma w tym nic złego. O ile nie zacznie sie tworzyć jakichś dydrymałów w stylu, że nasza zabawka nauczy Twoje dziecko jak się robi flik-flaka i tabliczki mnożenia jednocześnie
Zabawki są fajne, sam lubię niektóre, ale jak widzę napis, że ta zabawka jest edukacyjna, to mnie ciarki przechodzą. Przecież każda zabawka jest edukacyjna! Każda uczy ról i zachowań i na tym one polegają. Wymuszają pewne zachowania. Może i są zabawki, które wymuszają więcej. Może na tym polega ich walor szczególny. Nie da się jednak zaprzeczyć, że np. taki Fisher-Price podpiera swoje projekty zabawek badaniami prowadzonymi przez pedagogów i psychologów. I chwała mu za to. Gorzej, że pensje tego sztabu specjalistów wliczone są w ceny zabawek
O ile faktycznie jest to sztab specjalistów od pedagogiki, a nie marketingu
Zabawki dla dzieci trzeba przyznać zmieniają się z roku na rok, podobnie jak sklepy z zabawkami, które próbują za tym nadążyć. Życzymy im powodzenia.
Filed under zabawki, zabawki edukacyjne by kasiafiuk1 on 30 listopada 2011 at 12:40
no comments
Zabawki dla dzieci to temat tak szeroki i głęboki, że aż boję się do niego wchodzić. Ale taka jest potrzeba chwili. Zabawki to nie jest coś, co wymyślono wczoraj. Zapominają chyba o tym ci wszyscy którzy odkrywają “zabawki edukacyjne“. Czyli tak jakby mówili “masło maślane”. Zabawki zawsze i wszędzie służyły rozwojowi i edukowaniu maluchów. Czy to pochodzenia człowieczego, czy innego zwierzęcego. Zabawa ma jeden cel. Uczyć poprzez śmiech.
Oczywiście marketingowcy to wyciągnęli i zrobili z oczywistości odrębną grupę produktów. Trzeba przyznać, że niezła sztuczka. Teraz nawet skakanka ma dopisek w sklepie – walory edukacyjne. Tak, uczy stąpać z nogi na nogę
Sklepy z zabawkami z konieczności potworzyły kategorie “zabawki edukacyjne” i ok, nie ma w tym nic złego. O ile nie zacznie sie tworzyć jakichś dydrymałów w stylu, że nasza zabawka nauczy Twoje dziecko jak się robi flik-flaka i tabliczki mnożenia jednocześnie
Zabawki są fajne, sam lubię niektóre, ale jak widzę napis, że ta zabawka jest edukacyjna, to mnie ciarki przechodzą. Przecież każda zabawka jest edukacyjna! Każda uczy ról i zachowań i na tym one polegają. Wymuszają pewne zachowania. Może i są zabawki, które wymuszają więcej. Może na tym polega ich walor szczególny. Nie da się jednak zaprzeczyć, że np. taki Fisher-Price podpiera swoje projekty zabawek badaniami prowadzonymi przez pedagogów i psychologów. I chwała mu za to. Gorzej, że pensje tego sztabu specjalistów wliczone są w ceny zabawek
O ile faktycznie jest to sztab specjalistów od pedagogiki, a nie marketingu
Zabawki dla dzieci trzeba przyznać zmieniają się z roku na rok, podobnie jak sklepy z zabawkami, które próbują za tym nadążyć. Życzymy im powodzenia.
Filed under zabawki, zabawki edukacyjne by kasiafiuk1 on 29 listopada 2011 at 23:20
no comments
Na czym polega fenomen popularności sklepów z zabawkami w sieci? Być może na tym, że są firmy, które udostępniają gotowe bazy produktów? A rezultat jest taki, że każdy sklep z zabawkami ma takie same zabawki w swojej ofercie. I teraz kto wygra? Ten kogo da się łatwiej w sieci znaleźć. I tu już nie jest kolorowo. Łatwo się zorientować w odpowiednich firmach, ile kosztuje wypromowanie słów, którymi sklepy z zabawkami mogłyby być zainteresowane. Pieniądze niemal takie jak przy elektronice. Czyli nie są małe. Ale czy zabawki pozwolą zarobić?
Moim zdaniem opierając się na tych samych plikach xml co inni nie. Kluczem jest ciekawa i nietuzinkowa oferta. Bo sklepów w których można kupić to samo w tych samych cenach jest multum. Aż głowa boli od nich. A czy każdy z nich zarabia? Śmiem twierdzić, że zarabia kilka z czołówki. Reszta to podrygi śniętej ryby. Brak pieniędzy do zainwestowania w reklamę, w oryginalny i na czasie design strony i przede wszystkim w jakiś sensowny pomysł na tożsamość sklepu. Przecież to nie zabawki sprzedajemy, skoro wszędzie są takie same. No ale to nikogo nie zraża i jak grzyby po deszczu wyrastają nowe sklepy w których jest w kółko to samo. Naprawdę niewiele sklepów znam z oryginalna ofertą. Na pewno wyróżnia się 4Toys – ponad siedem tysięcy produktów i znaczna część nie do dostania w innych sklepach z zabawkami w sieci. Zawdzięczają to wyłączności na współpracę z pewną hurtownią. Może tędy droga?
Zabawki dla chłopców i zabawki dla dziewczynek – to jest ciekawy podział, który pozwala szybko skrócić o połowę ofertę sklepu i znaleźć coś dla siebie.
Filed under zabawki, zabawki edukacyjne by kasiafiuk1 on 29 listopada 2011 at 20:30
no comments
Zabawki dostępne są w internecie już od dawna, jest to jeden z pierwszych towarów oferowanych w ten sposób do handlu w sieci. Dlaczego akurat zabawki? Trudno powiedzieć, sklep z zabawkami taki tradycyjny, stacjonarny często wspiera się tą formą sprzedaży i trudno mu się dziwić. Podejrzewam, że sklepy z zabawkami działające tylko w internecie bez jakiegoś związku bliższego z hurtownią lub sklepem tradycyjnym można policzyć na palcach jednej ręki.
Branża zabawek jest specyficzną branżą, w zasadzie każdy sklep ma taki sam asortyment, czyli Fisher-Price, Mattel I Hasbro. Niewiele jest sklepów, które oferują to, co można faktycznie kupić w każdym sklepie osiedlowym – czyli chińską taniznę. Dlaczego? Podejrzewam, że przez to, że większość sklepów posiada jedynie magazyny wirtualne, czyli mają sklep a towar ma dostawca, a oni tylko zamawiają u dostawcy po otrzymaniu zamówienia. W ten sposób problem zdjęć jest rozwiązany, dostarczy je dostawca. W rezultacie każdy sklep prawie ma to samo co konkurent i niemal w identycznych cenach, nie mających zresztą porówniania z cenami wielu allegrowiczów, którzy tylko sobie znanymi kanałami mają np. 100 sztuk jednej zabawki Fisher-Price i doskonałą cenę mogącą konkurować z dużymi hurtowniami. Prawdopodobnie na własną rękę ciągną to gdzieś z wyprzedaży na zachodzie.
Tym sposobem sklep z zabawkami jest bezsensu i większość z nich plajtuje. Te sklepy z zabawkami które trwają to sklepy, które mają rzeczywisty kontakt z towarem, np. działają przy jakiejś hurtowni, mają własne zdjęcia i oferują dzięki temu że towar jest na miejscu wysyłkę często jeszcze tego samego dnia. Te sklepy mają też zwykle szeroką ofertę liczoną w tysiącach pozycji i oferta ta jest elastyczna i płynna, ciągle przychodzi coś nowego, a nie w kółko te same zabawki od kilku, niby renomowanych producentów. I taki sklep z zabawkami ma szanśe przetrwać, bo jego zabawki są zróżnicowane i nie są sztampowe, nie przypominają jeden drugiego jak klon owieczkę Dolly. Warto zatem się rozejrzeć uważnie w sieci, bo wciąż można trafić tam coś fajnego.
Filed under zabawki, zabawki edukacyjne by kasiafiuk1 on 29 listopada 2011 at 16:40
no comments
Czy zabawki edukacyjne dostępne w sklepach z zabawkami tak powszechnie jak parówki w sklepach mięsnych to faktycznie jakiś szczególny rodzaj zabawek, który jest szczególnie polecany dla naszych dzieci, czy tylko zwykła mówiąc kolokwialnie “ściema”? Otóż jednak są badania potwierdzające, że pewne zabawki przyśpieszają i wspomagają rozwój psychoruchowy dziecka, a inne robią to wolniej.
Czyli, że ogólnie to wszystkie zabawki są “edukacyjne”. Po to używa ludzkość zabawek, żeby uczyć swoje potomstwo. I to już od prehistorii. Już od dawna używamy zabawek do tego celu, już mały neandertal latał z miniaturką maczugi i lał po łebkach biedne jaszczurki – a wszystko po to, żeby potem umieć przywalić mamutowi
Można więc powiedzieć, że określenie “zabawki edukacyjne” to mniej więcej tyle co “masło maślane”, ale speców od marketingu takie detale nie interesują, chodzi o to, co “chwyci”. I nie da się ukryć, że określenie “zabawki edukacyjne” chwyciło doskonale. Wystarczy zajrzeć w liczbę wyszukań na te słowa.
Nie znaczy to oczywiście, że pewne zabawki nie są lepsze od innych w temacie pobudzania rozwoju i wyobraźni. Pewnie tak jest i warto z tego korzystać, ale nie należy popadać w paranoję. Dziecko potrafi stworzyć sobie świat fantazji w opraciu o “magiczny kamień” – czyli połówkę procesora Celeron znalezionego na chodniku pod blokiem. I będzie to dla niego inspiracją do naprawdę dziwnych zabaw i wielu chwil “kreatywnego wysiłku” – co ostatnio na topie jest
Krótko mówiąc nie zapominajmy o aspekcie pedagogicznym zabawek i może zamiast procy kupmy pistolet do robienia baniek mydlanych, ale – nie wszystko co ma napis “zabawka edukacyjna” zmieni cokolwiek w życiu naszego dziecka.
Filed under zabawki, zabawki edukacyjne by kasiafiuk1 on 29 listopada 2011 at 15:15
no comments
Od niedawna można w sieci kupić nawet wyprawki szkolne dla ucznia. Sklepy internetowe z zabawkami, czy sklepy papiernicze postanowiły poszerzyć swoją ofertę i szukając nowego rynku i nowych klientów proponują również wyprawki szkolne, czyli to wszystko co dziecko może potrzebować do szkoły.
Czy to ma jakiś znaczący wpływ na ich obroty? Trudno powiedzieć, ale na pewno poszerza się w ten sposób grono odbiorców, w dodatku mocno ze sobą powiązanych gałęzi, bo szkoła, dziecko, zabawki to w sumie pokrewna sprawa. Pozostaje kwestia transportu. Bo to, że w sieci można kupić taniej niż w sklepach tradycyjnych to fakt, ale na drugim końcu stoi kwestia przesyłki. Oczywiści można powiedzieć, że bilet autobusowy czy paliwo do samochodu też kosztują, ale jednak papiernicze artykuły czy akcesoria szkolne są po prostu ciężkie. Jak to papier, w końcu wykonany jest z drzewa. Na szczęście w obecnych czasach ogromnej konkurencji na rynku kurierskim większość sklepów zdołała wynegocjować sobie stawki za przesyłki na poziomie 10-15zł, a to już nie jest duży koszt biorąc pod uwagę oszczędność czasu jaką mamy nie wychodząc z domu i składając zamówienia online.
Podsumowując można powiedzieć, że wyprawki szkolne jak najbardziej można kupić przez internet i w zasadzie nie jest to wcale taki głupi pomysł. Wystarczy wyobrazić sobie te kolejki w marketach przed rozpoczęciem sezonu szkolnego, szczególnie jeżeli lubimy czekać ze wszystkim na ostatnią chwilę. Czyż nie wygodniej zaparzyć sobie herbatkę i spokojnie poklikać szukając najbardziej nam odpowiadającej oferty? Do zobaczenia na internetowych wyprzedażach.
Filed under zabawki, zabawki edukacyjne by kasiafiuk1 on 29 listopada 2011 at 05:50
no comments
Czy zabawki edukacyjne dostępne w sklepach z zabawkami tak powszechnie jak parówki w sklepach mięsnych to faktycznie jakiś szczególny rodzaj zabawek, który jest szczególnie polecany dla naszych dzieci, czy tylko zwykła mówiąc kolokwialnie “ściema”? Otóż jednak są badania potwierdzające, że pewne zabawki przyśpieszają i wspomagają rozwój psychoruchowy dziecka, a inne robią to wolniej.
Czyli, że ogólnie to wszystkie zabawki są “edukacyjne”. Po to używa ludzkość zabawek, żeby uczyć swoje potomstwo. I to już od prehistorii. Już od dawna używamy zabawek do tego celu, już mały neandertal latał z miniaturką maczugi i lał po łebkach biedne jaszczurki – a wszystko po to, żeby potem umieć przywalić mamutowi
Można więc powiedzieć, że określenie “zabawki edukacyjne” to mniej więcej tyle co “masło maślane”, ale speców od marketingu takie detale nie interesują, chodzi o to, co “chwyci”. I nie da się ukryć, że określenie “zabawki edukacyjne” chwyciło doskonale. Wystarczy zajrzeć w liczbę wyszukań na te słowa.
Nie znaczy to oczywiście, że pewne zabawki nie są lepsze od innych w temacie pobudzania rozwoju i wyobraźni. Pewnie tak jest i warto z tego korzystać, ale nie należy popadać w paranoję. Dziecko potrafi stworzyć sobie świat fantazji w opraciu o “magiczny kamień” – czyli połówkę procesora Celeron znalezionego na chodniku pod blokiem. I będzie to dla niego inspiracją do naprawdę dziwnych zabaw i wielu chwil “kreatywnego wysiłku” – co ostatnio na topie jest
Krótko mówiąc nie zapominajmy o aspekcie pedagogicznym zabawek i może zamiast procy kupmy pistolet do robienia baniek mydlanych, ale – nie wszystko co ma napis “zabawka edukacyjna” zmieni cokolwiek w życiu naszego dziecka.
Filed under zabawki, zabawki edukacyjne by kasiafiuk1 on 29 listopada 2011 at 05:10
no comments
Wystarczy zajrzeć do wyników wyszukiwania żeby się zorientować, że zabawki i sklepy z zabawkami to strasznie populartny pomysł w sieci na zarabianie. Pytanie brzmi, czy skuteczny?
Masowość zwykle znaczy, że zarobić może tylko najskuteczniejszy, najprzebieglejszy i ten na samym szczycie stawki. I pewnie jest to prawda. Ale czy on zarabia? Może to jest wyścig po marchewkę? Ile jest w stanie zarobić niepozorny, niekorporacyjny sklep z zabawkami, nawetr jeżeli plasuje się w czołówce wyszukań? Nie wydaje mi się, że wiele? Skąd więc ten pęd do zakładania sklepów z zabawkami? Pewnie na zasadzie, on ma sklep, to i ja mogę. Albo: jest tyle sklepów, że to się chyba opłaca. Też sobie założę. Tym bardziej, że pozornie nie wiąże się to z wielkimi kosztami. Na stronce “zlecenia” można sobie sklep założyć za jakieś już czterysta złotych. Bazę danych ściągnąć z jakiejś hurtowni. I to się wielu wydaje końcem wydatków. No oprócz domeny i serwera. Najtańszego zwykle. A prawda jest taka, że w ten sposób będziemy mieli bliski zeru ruch, a o zamówieniach można pomarzyć. W dodatku wszyscy rzucają się na te same firmy typu Mattel czy Hasbro. I zarzynają się cenowo. I jak tu zarobić?
Moim zdaniem prawda jest taka, że wygląda to tak jak w każdym biznesie. Czyli ile wsadzisz tyle wyjmiesz. Zabawki nie są niszą i trudno liczyć na cud. Tylko potężne inwestycje w sklep z zabawkami dadzą jakieś przychody. Bez inwestycji nie ma szans na zyski. A i to niczego nie gwarantuje, przecież konkurencja nie śpi, a w intrenecie znacznie łatwiej niż na innych rynkach obserwować poczynania konkurencji i na nie reagować.
Krótko mówiąc – sklep z zabawkami to biznes jak każdy inny, ile włożysz – tyle wyjmiesz.